czwartek, 19 lipca 2012

Kolekcja butelek w słonecznym domu


 Kolekcja na kuchennej półce wiele zdradza.  Najbardziej co lubię z mojego zawodu to stare naczynia. Czy już wiecie, gdzie można by mnie spotkać? Zdjęcia trochę niewyraźne, ale mało nas w tym roku na naszej kochanej działeczce, w związku z pracą właśnie. Nie wiem kiedy zrobię następne, więc zamieszczam co mam.


Ta półka została zrobiona specjalnie dla naszej kolekcji. Większość z tych butelek pamięta odległe czasy, znaczną ich część wykopaliśmy z ziemi podczas rozmaitych prac w ogrodzie. Niektóre butelki mają podziałkę. Do moich ulubionych należy syfon.



Pozdrawiam
Pinezka

środa, 11 lipca 2012

Księgarnia Komiksowa







Z wielką radością zapraszam Was do Księgarni Komiksowej w Łodzi przy ulicy Narutowicza 30.
To jedyna specjalistyczna księgarnia tego typu w mieście, a w samej Polsce jest ich zaledwie kilka. Tych, którym do Łodzi nie po drodze odsyłam na stronę www.incal.com.pl. To czysta reklama, ale czemu nie?
Komiksy to wielka pasja mojego męża, od najmłodszych lat kolekcjonował rysunkowe historyjki, marzył, że kiedyś sam je będzie tworzył. Objawiło się to kilkoma scenariuszami, dwiema książkami o komiksie i drobnymi publikacjami krótkich komiksów. W swoim dorobku ma kilka prac "do szuflady", a na pamiątkę komiksy rysowane jako kilkulatek, w zeszycie w kratkę. Od pięciu lat Bartek prowadzi Incala internetowego, a w zeszłym tygodniu uroczyście otwierał księgarnię stacjonarną. Nie muszę pisać jaka jest przewaga w kupowaniu takich produktów osobiście. Zdjęcie okładki na monitorze nie zastąpi kontaktu z książką, czy komiksem. Zakupy w księgarni to przyjemność dla tych, którzy lubią zapach farby drukarskiej i mają chwilę na przewertowanie półek, czy rozmowę ze sprzedawcą, dla którego praca wynika z pasji.
Nie było innej możliwości, abym i ja nie zaraziła się komiksem. Razem czytaliśmy francuskojęzyczne Thorgale z tłumaczeniem na kartce od kolegi, karmiąc głód na komiks w latach, gdy na polskim rynku było ich brak. Bartek podsuwał mi różne pozycje ze swojej kolekcji, wie co lubię i radzi co warto przeczytać. Nie raz miałam się z Wami dzielić wrażeniami po ciekawej lekturze, ale może z braku czasu, bo tu trzeba się więcej rozpisać, publikuje fotki czysto wnętrzarskie. Obiecuję nadgonić te zaległości, a może i was zarażę komiksem?
Do pomysłów mojego męża podchodzę z wielkim zaufanie, dlatego wsparłam go jak mogłam w tym przedsięwzięciu. Dostałam wolną rękę w projektowaniu wnętrza i to tłumaczy mój ostatni brak czasu.
Przedstawiam Wam relację z otwarcia, a wkrótce pokażę zdjęcia bardziej wnętrzarskie.




 Było przecięcie wstęgi, tego zaszczytu dostąpił mój tata , przemówienie i powitanie gości.




Wnętrze jest utrzymane w kolorach białym, szarym i czarnym. Nawet poczęstunek musiał się temu podporządkować:) 








Chcielibyśmy aby to miejsc skupiało środowisko komiksowe.
W planie działalności księgarni są również wystawy, spotkania z twórcami komiksów. Na tej kredowej ścianie mają się znaleźć ich prace, rysowane ze świadomością, że zostaną zmazane przed kolejnym spotkaniem. Moja mama była odważna by rozpocząć tą mini galerię.
























Pozdrawiam
Pinezka

sobota, 7 lipca 2012

Zakamarki



Kolejny wpis, a więc pora na wieś. I kontrast do ostatniego posta, gdzie prezentowałam sypialnię, nazwaną przez niektórych czytelników królewską.
Lubię te niepozorne zakamarki naszej działeczki, to one czynią je wyjątkową. Okienko kuchenne wychodzi na tyły domku. mam stąd widok na ogródek, pole i las.





Okienko w dobudowanej łazience też musiało wpisać się w resztę wiejskiej architektury. Miały być jeszcze dechy imitujące pruski mur, ale tak to jest gdy się coś odkłada.



Ognisko, jak widać po dużym ogniu, to konik mojego męża. Ile wieczorów tu spędziliśmy?

















Czekam na córcię, która dziś ma przyjęcie u przyjaciółki , wieczorkiem jedziemy na wieś. Tam już wypoczywa reszta rodzinki.
Pozdrawiam
Pinezka

 

środa, 4 lipca 2012

Tylko jedno zdjęcie


Zapełniam lukę w blogowaniu i z braku czasu i fotek zamieszczam tą jedyną. Małżeńskie łoże jeszcze bardziej romantyczne. Czy to nie przesada, jak na wnętrze w bloku? Uwielbiam  Belle Maison, w którym kupiłam baldachim i firaneczki. Zapytałam szefowej, czy nie napotkała baldachimów poszukując nowych towarów do sklepu i za jakiś czas pojawiło się to cudo.
A już wkrótce zaproszę Was na candy. Dużo się u nas dzieje, a mi przybywa zaległości.
Pozdrawiam
Pinezka